Książki Macieja Piechowicza

Zapraszam Cię do mojego literackiego świata – znajdziesz tu książki, które nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Maciej Piechowicz – autor i twórca literacki

Zapraszam do zapoznania się z moim debiutem literackim – powieścią „Fałszywy romans”, dostępną w wersji papierowej lub cyfrowej.

Moja twórczość i inspiracje

Czym dla mnie jest pisanie? Syntezą. Ten świat jest złożony z wielu bytów. Ludzi, rzeczy, zjawisk, symboli…. Ciężko w tym się połapać. Ciężko jest to nawet ponazywać. Jeszcze gorzej żyć w tym bałaganie. Podobno życie to powieść idioty – pełne wrzasku, wściekłości, lecz nic nie znaczące. Rzeczywiście, akcja naszego życia rwie się, irytują nas bodźce, a zamiast dramatycznej kulminacji – cichy cmentarzyk. Niepotrzebne wątki poboczne kręcą się dokoła nas w bezsensownym kontredansie jak w „Melancholii” Malczewskiego. Jednak z same z siebie obiekty te nie pchają się na płótno obrazu lub karty powieści. Wyławia je autor. Selekcjoner. Może wybrać rzeczy bezsensowne, lecz pobudzające. Seks i przemoc zawsze się sprzedadzą, ale nie na tym polega pisanie. Onanizm to nie miłość. Potok erudycji to jeszcze nie powieść. Pisanie jest dla mnie zwięzłym przedstawieniem świata, nie tylko po to, by go poczuć, ale też trochę poznać i zrozumieć.

Kim są moi bohaterowie? Ktoś kiedyś podzielił ludzi na trzy kategorie (dlaczego akurat trzy? Mniejsza o to). Na tych, którzy rozumieją świat sami z siebie, czyli własnym wysiłkiem dochodzą do jakichś mniej lub bardziej trafnych refleksji na jego temat; na tych, którzy tego nie potrafią, ale przynajmniej słuchają innych i na tej podstawie formułują swoje przekonanie o świecie oraz na tych, co ani nic nie rozumieją, ani nie chcą słuchać i działają na zasadzie „jak bądź”. Ich zachowanie determinuje nastrój chwili, kierunek wiatru albo aktualne położenie na rozchwianej amplitudzie emocji. Swoich bohaterów zdecydowanie zaliczam do pierwszej grupy. Nie są bierni. Próbują zmienić siebie i wpływać na otoczenie. Dokonują wyborów, choć nie zawsze dobrych. Działają. Potrafią wygrywać, bo nie boją się porażki. Powiem Wam szczerze: lubię ich. Chciałbym się z nimi spotkać. Myślę, że dobrze bym się z nimi bawił.

O narodzinach pasji pisarskiej

Dawno, dawno temu zacząłem studiować socjologię, bo chciałem zrozumieć, jak skonstruowany jest ludzki świat. Niestety, na Wydziale Nauk Społecznych w Poznaniu nikt tego nie wiedział, więc po studiach został mi tylko dyplom i wątpliwości. Pasja do czytania książek pojawiła się wcześniej. Widziałem milicjantów w niebieskich mundurach z białymi pałkami przy paskach i nie podobało mi się to. Widziałem gaz łzawiący na ulicach i to też mi się nie podobało. Książki były jasnym punktem na ciemnej plamie stanu wojennego. Dla małego chłopca, który był zbyt nieśmiały, żeby zostać piłkarzem, książki były bramą do lepszego świata. Poza tym książki były wtedy ważne. Władza bała się książek. Władza cenzurowała książki. Za posiadanie zakazanych książek można było dostać wyrok. Za drukowanie zakazanych książek wielu ludzi trafiło do więzienia. Czytanie książek było poszukiwaniem prawdy. Potem kraj się zmienił. Rosyjski garnizon opuścił moje rodzinne miasto, a książki spadły z piedestału i zostały towarem. Mały chłopiec wyrósł na mężczyznę i nawet cokolwiek się zestarzał. Żył dość intensywnie, korzystał z uroków życia i chętnie wpadał w jego zasadzki. Niepostrzeżenie pasja czytania zamieniła się w konieczność pisania. Obecnie piszę, o rzeczywistości, którą znam, obserwuję, zatrzymuję w pamięci i ludziach, którzy albo się w niej odnajdują, albo pozwalają się jej zniszczyć.